← Back to Anioł w Piekle

Anioł w Piekle · Chapter 1

Wstęp – Anioł w piekle

Anioł w Piekle

Wstęp – Anioł w piekle

Recording in progress

Audio for this chapter isn't ready yet.

Subscribe to be notified when it ships.

0:00--:--

Want the audio?

Audiobook recording is in progress. Get notified when chapters ship.

Transcript

Read along

II. WSTĘP – ANIOŁ W PIEKLE

I knew that if I failed I wouldn’t regret that,

but I knew the one thing I might regret is not trying.

– Jeff Bezos, Amazon Founder oraz CEO

Pomysł założenia własnego biznesu jest niezwykle pociągający. Nie znam zbyt wielu innych rzeczy, które potrafią tak bardzo pochłonąć nasz umysł i tak mocno zmotywować nas do działania. Jednak niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, co ich czeka na początku drogi do stworzenia swojego startupu. Niewielu wie, że w chwili uruchomienia własnej firmy stawiamy pierwsze kroki w głąb Doliny Śmierci. Tak właśnie nazywany jest ten czas działania startupu, kiedy mamy już koszty, ale droga do momentu, w którym przychody je pokryją i firma będzie w stanie sama się utrzymać, jest jeszcze daleka. Wiele osób myśli, że sprawnie pokona Dolinę Śmierci, szybko generując dochody, ale z mojego doświadczenia wynika, że większość nigdy z niej nie wychodzi.

Im większe mamy ambicje i plany, tym głębiej wchodzimy w tę dolinę i tym bardziej zawiła droga nas czeka. Pierwsze prototypy i produkty się nie sprawdzają, marketing produktu jest trudniejszy, niż myśleliśmy, handlowcy nie sprzedają tak dużo i tak szybko, jak planowaliśmy, konkurencja okazuje się mocniejsza od zakładanej, a do tego okazuje się, że zatrudniliśmy niewłaściwych ludzi, więc cały czas rozpoczynamy kolejne procesy rekrutacyjne. Wszystko kosztuje więcej, niż zaplanowaliśmy w budżecie, przychody są mniejsze od prognozowanych, a prace trwają dużo dłużej, niż się spodziewaliśmy. Brzmi jak koszmar? To tylko scenariusz, który realizuje się w przypadku większości startujących firm.

Na początku jest nam również potrzebne wyższe finansowanie, żeby osiągnąć wyznaczony cel i przezwyciężyć wszystkie wspomniane trudności. Pozyskujemy więc pierwszych aniołów biznesu, którzy (mamy nadzieję) powiodą nas przez ciemności Doliny Śmierci we właściwym kierunku. To jednak nie wystarcza. Sięgamy po fundusze venture capital i dalej rozwijamy nasz startup, nie zdając sobie sprawy z tego, że pozyskanie środków od funduszy oznacza wejście jeszcze głębiej w Dolinę Śmierci. Nie chodzi tylko o to, że wraz z pozyskaniem dodatkowych pieniędzy zaczynamy je wydawać i nasze koszty znowu wzrastają szybciej niż przychody. W odróżnieniu od większości inwestorów fundusze VC mogą nas kusić swoimi środkami, doświadczeniem i kontaktami, ale mogą też w głębi Doliny Śmierci zastawić na nas wiele pułapek. Do tego zresztą nie potrzebujemy funduszy – bez doświadczenia sami te pułapki na siebie ściągniemy.

Na swoim przykładzie przekonałem się jednak, że im głębiej wejdziemy w tę dolinę, tym potencjalnie większa i bardziej satysfakcjonująca nagroda będzie na nas czekać po drugiej stronie – pod warunkiem, że uda nam się wyjść z tej podróży cało. Dlatego chcę wam dać narzędzie do pozyskiwania od inwestorów milionowych kwot, ale też przygotować was na potencjalne pułapki.

Nie chcę, żeby wasze startupy zostały pochłonięte przez Dolinę Śmierci i dołączyły do mauzoleum firm. Chcę, żebyście osiągnęli sukces – jakkolwiek go sobie definiujecie. Kto wie, może kiedyś też zostaniecie aniołami biznesu i będziecie pomagać innym kroczyć tą zawiłą, niebezpieczną drogą przedsiębiorcy.